lupa
zajęcia dla dzieci
sporty wodne
położenie
sprzęt
szkolenia i kursy
Rejs po Bałtyku 16.08-23.08.2008

Już po raz drugi w tym sezonie członkowie KKŻ odkrywają zakątki Bałtyku Zachodniego i cieśniny Sund wybierając na port rozpoczęcia Breege na wyspie Rugia. Armator już wcześniej sprawdzony więc pełni spokoju stawiamy się w marinie na przejęcie łódki. Przedstawiciel firmy czarterowej powiadomił nas ,że nasza zamówiona łódka Bawaria 39 jest zepsuta, ale szybko nas uspokaja i przekazuje do dyspozycji łódkę większą, rok produkcji 08, z bogatszym wyposażeniem więc nie protestujemy.
 
Szybko i sprawnie przejmujemy Bavarie40 i koło 18.00 wypływamy poprzez tor wodny dł 15 mil na otwarty Bałtyk. Pierwsza noc powitała nas świeżym wiatrem. Było to „serdeczne” powitanie Neptuna dla tych co pierwszy raz na Bałtyku. Korzenie wypuszczali i z przyjemnością pływania na Bałtyku zapoznali się : Maciej Kubiak, Michał Gruntowy, Karol Ludwiczak , Wiesław Kaziński. Reszt załogi pod kierownictwem naszego komandora Jerzego Kliemmana to, nasza opiekun medyczny Zbigniew Szewczyk oraz ja Paweł Zgoła .
 
Już pierwszej nocy nie wiedzieć dlaczego Neptun plącze nam szoty foka wokół sztagu. Mamy więc noc z przygodami. Ponowne ustawienie przedniego żagla zajmuje sporo czasu. Trzeba niestety podejść na dziób, wyluzować szoty na kabestanach i rozplatać je przy sztagu. Trzeba dodać, że było ciemno i wietrznie , fale zalewały pokład, a głos ledwo dochodził z rufy na dziób. Do tego ciągle łopoczący fok i jego szoty sprawiały dużą trudność w opanowaniu sytuacji. Na zdjęciu warunki pogodowe pokazane od środka łódki.
 
Fok był nam bardzo potrzebny bo szukaliśmy kursu ostrego na wiatr. Po tych nocnych manewrach nad ranem mieliśmy już spokojną żeglugę i na śniadanie wpływamy do duńskiego porciku jachtowego Rodvig. Załoga znowu nabiera kolorów, wraca ochota do jedzenia i po krótkim odpoczynku kierujemy się na szwedzką stronę do portu Skanor. Niestety na silniku ponieważ mamy idealnie przeciwny wiatr.
 
Tu Neptun znowu daje znać o sobie i dziwnie nie pozwala nam utrzymać kursu ale dzięki temu stawiamy żagle i wpływamy bez problemów do Skanor na podwieczorek. Bardzo ładna marina, mamy do dyspozycji rowery na kei , którymi można udać się do miasta na zakupy. Nie zostajemy tu jednak długo i już o 04.00 i "15 sekund" wychodzimy w stronę Kopenhagi. Już po godzinie Neptun nie wiedzieć dlaczego blokuje nam ster. Mamy 6m głębokości ,rzucamy więc kotwicę i szukamy przyczyny tej niebezpiecznej awarii. Okazało się później , że to źle działający samoster elektryczny. Ta usterka powtórzyła się później jeszcze raz ale byliśmy już mądrzejsi i szybko opanowaliśmy sytuacje. Syrenka z Kopenhagi powitała nas jak zawsze w ustalonym miejscu. 
 
Nie zmieniła się od naszej ostatniej wizyty. Nawet piękniejsza przez okulary, które niektórzy zaczęli nosić w międzyczasie. Zwiedzamy miasto od strony wody. Wpływamy wszędzie , gdzie pozwalają na to warunki.
 
Polecamy ten sposób oglądania miasta, nikogo nogi nie zabolą. Cały dzień cieszymy się przyjemnościami wielkiego miasta ale już o 04.00 i "15 sekund" wychodzimy w kierunku Kyrkbacken na szwedzkiej wyspie Ven. Tu przygotowujemy sobie posiłek, robimy krótki spacer wokół mariny. Zachwycamy się atmosferą spokoju, ciszy i powolnego życia na wyspie. Z wierzchołka pobliskiego klifu podziwiamy krajobraz i spoglądamy na liczne zające kicające po polach. Widać także nasz nowy cel podróży jakim jest zamek Kronborg opodal mariny Helsingor.
 
Z trudem znajdujemy miejsce do cumowania. Zamek w sąsiedztwie to zabytek wciągnięty na listę UNESCO. Kilka godzin poświęcamy na szczegółowe zwiedzanie. Zaczynamy od piwnic a kończymy na wieży, skąd rozciąga się wspaniały widok na cieśninę Sund w przedsionku Kattegatu. Próbujemy wyobrazić sobie ostrzał z dział okalających mury warowne. Zastanawiamy się jak to było możliwe trafić z takiej prostej rury w cokolwiek na morzu. Zostawiamy te pytania bez odpowiedzi i przeskakujemy Sund znowu na szwedzką stronę do miasta Helsingborg.
 
Już po ciemku spacerujemy po mieście ale o 04.00 i ... halsujemy w stronę Breege. Po drodze mamy jeszcze w planie odwiedzić Malme.
 
To nam się szczęśliwie udaje ale wadą tego miasta jest brak mariny w centrum. Musimy wykręcić prawie 8km zanim doszliśmy do celu. Jak się okazało było warto. Właśnie w tym czasie w Malme odbywały się liczne imprezy kulturalne, przedstawienia, koncerty, pokazy. Słowem prawdziwa szwedzka fiesta.
 
 
Żałujemy, że mamy tak mało czasu. Chętnie chcielibyśmy zostać tu dłużej ale Neptun zapowiada na następny dzień silny wiatr i jeszcze nie z tej strony co potrzebujemy.
 
 
Jak zawsze wstajemy o... i przygotowujemy jacht do ciężkich warunków. Mamy sprawdzony sprzęt, zagotowana jest herbata w termosach, przygotowane są kanapki. Już za główkami portu kilka razy zmniejszamy powierzchnie żagli i na szczątkowym ożaglowaniu halsujemy w stronę Kanału Falsterbo mijając wcześniej most miedzy Szwecją a Danią. Neptun przygotował nam duże bujanie. Fale dochodziły do 1-1,5 m.
 
 
Jednak w sąsiedztwie podpór mostu mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem fali odbojowej. Przez krótki czas Bawaria była unoszona na 3-4 metrowej bardzo krótkiej fali. Było to bardzo ekscytujące doświadczenie. Z trwogą patrzeliśmy na maszt i jego wanty. Po minięciu mostu skierowaliśmy się do mariny Höllviken w kanale Falsterbo. Tu spotkał nas kolejna atrakcja przechodzenia pod mostem zwodzonym.
 
 
Przed zmrokiem wychodzimy z portu i całą noc przy chimerycznej pogodzie żeglujemy w stronę Rugi. Trochę popadało, ale gwiazdy i księżyc pokazywał nam drogę. Naszym następnym przystankiem w podróży okazał się malowniczo położony mały porcik jachtowy na północnej stronie Rugi Lohne.
 
Cieszymy się widokiem kredowych klifów, skalistych plaż, zielenią starego lasu.
 
 
Korzystając z okazji odwiedzamy muzeum umiejscowione przy kredowych klifach. Na kilku piętrach pod ziemią zapoznajemy się i historią powstania wyspy, ciekawostkami przyrodniczymi, miejscową fauną i florą.
 
 
Po obiedzie oddajemy cumy, na lewej burcie zostawiam Arkonę i kierujemy się w stronę Breege, naszego portu w którym zdajemy łódkę. O wydarzeniach, które nas spotkały na ostatniej prostej przed mariną nie będę szerzej wspominał. Powiem tylko, że z przygodami i z dużą opieką Neptuna wpływamy do Breege wieczorową już pora. Tradycyjnie ostatnia biesiada w dobrych humorach kończy nasze spotkanie z Neptunem.
Następnego dnia szybko i sprawnie zdajemy łódkę, dziękując sobie za udany rejs startujemy do ostatniego portu jakim są nasze domy, pełne ciepła i zupełnie spokojnej "wody".
 
 
Opracował I OFICER
ST. JACHTOWY PAWEŁ ZGOŁA 

Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008
Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008
Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008
Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008
Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008
Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008 Bałtyk 2008
Bałtyk 2008 Uczymy od najmłodszych lat Uczymy od najmłodszych lat


nasze wyprawy
„pogoda”
W lewo Wrzesień 2019 W prawo
NdPnWtŚrCzPtSo
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama